• Wpisów:8
  • Średnio co: 111 dni
  • Ostatni wpis:1 rok temu, 11:52
  • Licznik odwiedzin:1 201 / 1000 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Mam staż. Od miesiąca. Jestem mega szczęśliwa, mam po co wstawać rano pomimo zarobków niższych niż 1 tys zł. Do tego pracuję z ludźmi - mam kontakt z klientami i petentami - co zresztą uwielbiam!
Trzymajcie kciuki. staż jest półroczny. Może potem coś z tego będzie?
 

 
Co drugie ogłoszenie dotyczące pracy w sklepie (czy to z odzieżą dziecięcą, czy z obuwiem/biżuterią) ma w wymaganiach:
OŚWIADCZENIE O NIEPEŁNOSPRAWNOŚCI - WARUNEK KONIECZNY! - napisane Caps Lockiem oczywiście, z wykrzyknikiem.
Czy nie jest to aby dyskryminacja osób pełnosprawnych, które również chciałyby pracować w obsłudze klienta? Ja osobiście czuję się dyskryminowana. Nie, nie chciałabym się z tymi osobami zamienić, ale faworyzowanie ich na rynku pracy w jakikolwiek sposób (m.in. wymagane oświadczenie o niepełnosprawności) również uważam za chwyt poniżej pasa.
Bo co, bo za osoby niepełnosprawne są zniżki i mniejsze podatki? No są, ale to powód żeby w sklepach jednej firmy A. w ogłoszeniach chcieli TYLKO osoby niepełnosprawne??? Czy to również oznacza, że mam sobie uciąć nogę, albo złamać kręgosłup by znaleźć pracę na umowę? Tak niestety to widzę - baaaardzo czarno.
 

 
Jutro rozmowa o pracę pierwsza od miesiąca! Mam nadzieję że w końcu dobrze się skończy! ))
 

 
Pracy - brak. Dobrze chociaż, że miałam parę rzeczy na sprzedaż. Alle-dro-go zasiliło mi konto na tyle, że starczy na prezenty dla bliskich.

A ja proszę Mikołajka tylko o to, żeby znaleźć jakąś normalną pracę. Nawet za najniższą krajową, byle uczciwą, na umowę.
  • awatar Przeciętniara: @gość: lepiej mieć "małe ambicje" niż być zadeklarowanym bezrobotnym, co mu się za 1300 zl nie opyla wstać z fotela- bo wg mnie od czegoś trzeba zacząć a nie liczyć od razu na 4 tys i kierownika!
  • awatar Gość: małe masz ambicje
  • awatar my life my story<3: wpadniesz do mnie właśnie napisałam pierwszy rozdział opowiadania gdybyś była zainteresowana wpadnij i skomentuj
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Szukam szukam szukam... I jest. Zlecenie. Jedno, jedyne maluteńkie, ale jest!!! Piszę się na to! Lecę jak na skrzydłach. Cieszę się jak głupia, pierwszy wpis do CV! Góra 3-4 dni pracy i mam! COŚ WRESZCIE MAM!

A co się okazuje na miejscu? Jest zlecenie. Ale na czarno. To jak, bierze pani, czy nie?...
 

 
Mój mąż nie rozumie co znaczy być bez pracy. Bo jak może zrozumieć to ktoś, komu staż załatwił tata, potem zatrudniła go we własnej firmie ciotka, a na końcu mama "usłyszała przypadkiem" ogłoszenie o pracę, poszedł na rozmowę i od razu go przyjęli? On nie widzi, że jemu rodzina zapewniła "start" i dwa wpisy w cv - praktyki i pierwszy rok pracy. Potem jest już z górki. A ja nadal nie mam pierwszej pracy bo nie ma mi kto pomóc... Takie miasto, taki kraj. Ale dla imigrantów pieniążki są... I praca pewnie też...
 

 
Czasem, w tak piękne i słoneczne dni jak dziś idę przez miasto z podniesioną głową. Jestem pełna optymizmu - w końcu nawet życie bohaterów książek nie zmienia się w ponure, deszczowe dni tylko właśnie w te słoneczne, piękne, wiosenne, kiedy kwitną kwiaty a ptaszki ćwierkają. A potem wszyscy uśmiechnięci wychodzą na ulicę i tanecznym krokiem zmierzają do domu.
Potem jednak jestem brutalnie budzona ze snu o tym, jak to mi się życie odmieni nagle i za sprawą cudnej pogody. Dziś o 10 miałam rozmowę o pracę. Rekturer był przemiłym panem w średnim wieku, który przez pierwsze 10 minut mówił o tym że dopiero co otworzyli tu filię firmy, ale praca pracą, najważniejsza jest rodzina i że lada moment jego żona z dziećmi przyjedzie tu do niego i po ponad miesiącu rozłąki znów będą razem. Kiwałam głową, że rozumiem - cóż mogłam na to powiedzieć? Z moim mężem nie rozstajemy się na dłużej niż 2 dni. Gdy wspomniałam o mężu, twarz rekrutera z miłego przyjęła nieodgadniony wyraz. Zapytał mnie jeszcze o dwie rzeczy (zresztą bardzo formalnie - o excela i znajomość internetu) na które odpowiedziałam twierdząco - znam, jak najbardziej, poradzę sobie na 100%.

Potem przyszło otrzeźwienie w postaci słów koleżanki, K.: "Głupia po co mówiłaś o mężu? Nie przyjmie Cię na bank. Uważa, że skoro wyszłaś za mąż i to już jakiś czas temu to kolejnym krokiem będzie ciąża. A co za tym idzie macierzyński, wychowawczy i zwolnienia chorobowe. Ledwo Cię zatrudni, a Ty hop! na zwolnionko z racji zaciążenia i tyle Cię będą widzieć. A pożytku z takiego pracownika nie ma".

Ja już nie wiem co o tym myśleć. Brak doświadczenia-źle. Mąż-źle. Młoda kobieta z dziećmi-bardzo źle. Młoda kobieta bez dzieci-jeszcze gorzej?...
 

 
Pierwszy wpis powinien być optymistyczny. Powinien - ale ten nie będzie. Dziś kolejna rozmowa o pracę, kolejna porażka.
W tym kraju nie da się dostać uczciwej roboty po studiach, bez znajomości. Czemu? A bo nie masz "doświadczenia", "statusu studenta" (ciekawe jak miałam robić dwa kierunki i jeszcze pracować legalnie? Okeeej, dorabiałam - ale czy ktoś mnie zarejestrował jako niańkę wieczorami? No właśnie!) lub, oględnie mówiąc "znajomych" czy "pleców". NIE-DA-SIĘ.
W zeszłym tygodniu wysłałam ponad 15 cv, a zostałam zaproszona na 6 rozmów. Każda kończyła sie "oddzwonimy". Telefon milczy... Dzisiejsza rozmowa? W ogłoszeniu - szukamy kogoś bez doświadczenia, na staż. Na rozmowie okazuje się, że oczekiwania wzrosły - na staż, ale kogoś z co najmniej rocznym doświadczeniem. To po kij osobie z doświadczeniem staż? Po to jest się stażystą, żeby się przyuczyć!...